poniedziałek, 30 stycznia 2012
piątek, 27 stycznia 2012
Dostałam prezent :)
:) Cudne broszki dostałam od Beaśki za fotki, dziękuję :)))
Jak dziewczyny dostaną moje zakładki to też się nimi pochwalę :)
wtorek, 24 stycznia 2012
Pierwsza Miłość czyli kolejne CANDY w Magicznej Kartce
Do 29 stycznia można wygrać cudny zestaw papierów z kolekcji "Pierwsza Miłość".
niedziela, 22 stycznia 2012
21/22 stycznia weekend seniorów ;))
Teraz już mogę pokazać laurkę dla babci i dziadka, tylko trochę pomogłam ;)
Zgłosiłam laurkę na wyzwanie w Diabelskim Młynie :)
czwartek, 19 stycznia 2012
9. Incepcja / Życie jest snem
Czytałam kiedyś Calderona de la Barca "Życie jest snem", w którym dla Zygmunta - głównego bohatera, faktycznie życie jest snem, szaleństwem, cieniem, przygodą, czymś bliżej nieokreślonym. Człowiek odgrywa w życiu krótkotrwałą rolę. Wszystko co go otacza napisane jest na wietrze, a życie kończy się śmiercią. Niby nic odkrywczego, ale w efekcie bohater Calderona nie chce się obudzić, gdyż wtedy zdałby sobie sprawę, że wszystko czego doświadczył było tylko złudzeniem. Dopóki człowiek trwa we śnie, nie uświadamia sobie własnego istnienia samego siebie. Motyw snu symbolizuje życie, jako coś nierealnego, jako cień, ucieczkę od prawdy o świecie i sobie samym. Oglądając film "Incepcja" Christophera Nolana mam nieodparte wrażenie deja vu. Na portalu filmweb możemy przeczytać całkiem udaną recenzję Marcina Pietrzyka, przez którą przebija zachwyt filmem, jak również dyskusje widzów. Zacytuję autora, że film ten "to przede wszystkim popis reżyserskiego kunsztu Nolana. Choć mamy tu do czynienia ze skomplikowaną konstrukcją, gdzie akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach jednocześnie, film ani na chwilę nie traci tempa. Dwie i pół godziny seansu mija ekspresowo, a ostatnie pół godziny ogląda się z zapartym tchem i mocno bijącym sercem. Zaś po ostatnim ujęciu wiele osób nie usiedzi spokojnie na miejscu, podczas gdy ich rozgorączkowane umysły będą próbowały uporządkować doświadczenie i zinterpretować wydarzenia, jakich byli świadkami. Znakomite zdjęcia, cudowna muzyka...".
Dla mnie znowu zaskoczeniem jest L. DiCaprio, nie lubię go, a tu proszę, oglądam z zapartym tchem, ale to też dzięki pozostałej obsadzie i nie tylko. Lubię kino, które odrywa mnie od rzeczywistości, a tym bardziej takie, po którym można dyskutować i snuć domysły. Kilka rzeczy nie trzyma się całości, ale kto się będzie czepiał, przecież to SEN ;) Oto jest pytanie czy to jawa czy sen?
Niezły Matrix, prawda? ;) Jestem z pokolenia, które wyrosło razem z rozkwitem kina, a szczególnie SF, więc co raz trudniej zaskoczyć czymś nowym. Ktoś napisał "wyjaśni się w incepcji II" odpowiedź brzmiała "o nie, niech tego nie kontynuują..." po jedynce Matrixa było podobnie ;) a jednak.
Wracając do Incepcji, kilka szczegółów:
Talizman Cobb'a - mały bączek żony, czemu on go kręcić próbuje?, skoro sam mówi, że talizman każdy ma swój własny. Co było jego talizmanem? Ktoś powiedział "dzieci". To dlaczego w scenie gdy żona go próbuje, raz jeszcze, przekonać, że śni, ten zakrywa twarz, i nie chce spojrzeć na dzieci, które bynajmniej cały film są identycznie ubrane? Co wskazuje jeszcze na to, że wszystko dzieje się w umyśle Cobba? Żona.
Zakończenie, jak myślicie, sen czy jawa?, obudził się czy nie?, a scena z lotniska, po wylądowaniu?
Kolorowych snów, a może pobudki?
środa, 18 stycznia 2012
8. Numer 67
Na blogu Kreatywna nuda Beata ma sentyment do cyfry 67. Zbiera zdjęcia domów z różnych stron Polski i świata z numerem 67. Wpadła na pomysł, aby wzbogacić swoją kolekcję i ogłosiła zabawę!
Po drodze, na spacerze, przy okazji, gdzie zauważę to pstrykam, czasami nie pstryknęłam, nadrobię to, szczególnie przed jeden dom/ruderę muszę wrócić. Dlaczego? Ciekawostką jest, że większość domów, działek z tym numerem to opustoszałe place, z sypiącym się ogrodzeniem lub ruderą, ktoś tam kiedyś żył... a w miejscowości, w której obecnie mieszkam, przy głównej ulicy BRAKUJE nr 67, jest 65 i od razu 69, nawet do 69c, ale 67 brak, zastanawiające wielce. Toteż będę szukać dalej czy to 'fatum' się potwierdzi. Na marginesie, 67 to 13-tka. Oto część z wypatrzonych:
wtorek, 17 stycznia 2012
"Kroniki rodzinne" Tony Parsons
Męski punkt widzenia, całkiem niezła książka, trochę humoru, i wiele różnych mądrych słów. Zaskakująca momentami. Historia o trzech siostrach w dzieciństwie porzuconych przez matkę. Cat, najstarsza, nie chce mieć dzieci, silna, pięknie wysoka, niezależna, pod wpływem przemyśleń życiowych zapłodnienie in vitro, chłopczyk. Jessica, środkowa, uosobienie kobiecości, zakochana w zakochanym w niej mężu. Wielkie serce do dzieci, których nie może mieć, a bardzo chce. To może złamać nawet najsilniejszych. Adoptują z mężem chińską dziewczynkę, na koniec sami majstrują drugie ;) Megan, najmłodsza siostra, śliczna, inteligentna lekarka, z dużymi ambicjami, wpadka z ledwo poznanym chłopakiem i córeczka, wcześniak. Siła uczuć, determinacja, bliskość, ambicje, los, rodzina, miłość, jak i żal, łzy, samotność i zdrada, warto przeczytać ze względu na tę drugą stronę medalu.
"Nie wiem czy słusznie postąpiłam. Oczekujemy, że mężczyźni poruszą w nas wszystkie struny. Romantyczną, seksualną, emocjonalną. Może oczekujemy zbyt wiele. Może za bardzo myślimy o samych sobie. Może powinnyśmy myśleć o naszych dzieciach."
"...zorientowała się, że przez cały ten czas były prawdziwą rodziną. Może nie idealną, w której są wszyscy szczęśliwi i obecni, i może nie taką, jaką pokazują w telewizyjnych reklamach płatków śniadaniowych. Lecz mimo to prawdziwą rodziną, której członkowie kochali się i wspierali, a nawet wzajemnie lubili i byli gotowi pomagać sobie w każdej sytuacji, bez względu na zmiany zachodzące z upływem czasu."
"Wziął więc na ręce swoją córkę, a ona zwróciła lśniące oczy ku źródłu tego doznania, starego jak świat doznania, którego doświadcza się, gdy jest się w czyichś ramionach."
p.s. Zobaczcie jaki udało mi się wypatrzeć płatek śniegu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





